inspiracje misyjne

MISJA W KOŚCIERZYNIE

24 sierpnia 2008

Kaszubi- twardy naród, ale Bóg otworzył ich serca i sprawił że byli otwarci na Boże Słowo. Alleluja! Cała grupa na tej misji dostała ostry szlif od swego lidera (Z.Zarożnego), a właściwie to pozwoliliśmy aby to on czynił z nas prawdziwych zwycięzców. Właśnie pod jego dowództwem podbijaliśmy serca mieszkańców Kościerzyny.
Misja ta dzieliła się na dwa pola bitwy. Pierwszym z nich był plac zabaw na jednym z tamtejszych osiedli. Na ten plac przybywało około 40 młodych wojowników. Z Bożą pomocą sialiśmy tam Ewangelię, modliliśmy się o uzdrowienia i problemy dzieci. Wraz z dziećmi przychodziły też mamy. Na początku były... zaskoczone, że ktoś chce zajmować się tymi dziećmi. Z czasem zaskoczenie przeszło w podziękowania. Często mogliśmy usłyszeć miłe słowa od nich... To było naprawdę miłe...
Kolejnym polem duchowej bitwy był skate park. Wieczorami to miejsce należało do nas a dokładniej do Jezusa. Bardzo szybko nawiązaliśmy relacje z bywalcamiskate parku i poprzez tą znakomitą relacje mogliśmy dużo osiągnąć. Kluby młodzieżowe, świadectwa oraz dramy to wszystko robiło na nich ogromne wrażenie. Wielu ludzi stało z nami, oglądało i słuchało. Widzieliśmy po twarzach, że nie było to im obojętne!Chwała Bogu!
Na nich ale też i na nas ogromne wrażenie zrobiła liczba ludzi przychodzących do skate parku. Jeszcze nigdy nie było tu tylu ludzi - słyszeliśmy. Dziękujemy Ci Panie Jezu- tylko tak to mogliśmy skwitować.
Bóg jest dobry!
dodała: Monika (Bydgoszcz)

INSPIRACJE

12 lipca 2008

Tak dla zachęty chcę Wam przesłać kilka super fragmentów, które przyszły do mnie kiedy modliłam się o nadchodzący bardzo misyjny tydzień w Skawinie i o misji jako całości w Polsce w ogóle! :):)

A do anioła zboru w Filadelfii napisz: To mówi Święty, prawdziwy, Ten, który ma klucz Dawida, Ten, który otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, który zamyka, a nikt nie otworzy. Znam uczynki twoje; oto sprawiłem, że przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć; bo choć niewielką masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia.

Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud, mówi wasz Bóg! Mówcie do serca POLSKI i wołajcie na nie, że dopełniła się jego niewola, że odpuszczona jest jego wina, bo otrzymało z ręki Pana podwójną karę za wszystkie swoje grzechy. Głos się odzywa: Przygotujcie na pustyni drogę Pańską, wyprostujcie na stepie ścieżkę dla Boga naszego! Każda dolina niech będzie podniesiona, a każda góra i pagórek obniżone; co nierówne, niech będzie wyrównane, a strome zbocza niech się staną doliną! I objawi się chwała Pańska, i ujrzy to wszelkie ciało pospołu, gdyż usta Pana to powiedziały. (...) Mów do miast POLSKICH: Oto wasz Bóg! Oto Wszechmocny, Jahwe przychodzi w mocy, jego ramię włada. Oto ci, których sobie zarobił, są z nimi, a ci, których wypracował, są przed nim. Jak pasterz będzie pasł swoją trzodę, do swojego naręcza zbierze jagnięta i na swoim łonie będzie je nosił, a kotne będzie prowadził ostrożnie.

Czemu więc mówisz, Jakubie, i powiadasz, Izraelu: Zakryta jest moja droga przed Panem, a moja sprawa do mojego Boga nie dochodzi? Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość. Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.

Życzę Wam, drodzy, mocy w obfitości i nadziei nawet wbrew nadziei, byśmy wszyscy wzmocnieni wiarą dali chwałę Bogu i mogli oglądać owoc naszej pracy!

ŚWIADECTWO Z MISJI

29 czerwca 2008

Wiem, że powinnam była napisać to dużo wcześniej, ale szczerze mówiąc jakoś tak o tym zapominałam stale w tym roku, czasem przeszkadzały problemy 'techniczne', albo zwyczajnie brakowało czasu i... Wyszło jak wyszło, ale teraz czuję się już zobowiązana to napisać:)
Każde doświadczenie, które daje nam Bóg ma czemuś służyć. Wierzę, że to, co On daje nam przeżywać, ma po pierwsze budować nas i zmieniać, kształtować nasze życie i serca. Ale czemu by nie rozszerzać zakresu działania takiego ciekawego zdarzenia, ku zbudowaniu innych?:)

Chciałabym podzielić się z wami tym, czego doświadczyłam w związku z zeszłorocznymi misjami... Postaram się pomijać niepotrzebne szczegóły, ale trochę czytania i tak was, moi drodzy nie minie;)

Zaczęło się od poszukiwania. Niestety, nieco niższych wartości, niż moglibyście tego oczekiwać, bo pieniążków :( Wiedziałam, że na misje jechać mam, nie wiedziałam za to ZA CO... Więc zaczęłam się modlić (ale takiej wiary w sercu to ja nigdy chyba jeszcze nie miałam... Do misji tydzień, w portfelu 70, z (minimum) 250zł potrzebnych. Więc modlę się dalej... Mama pomimo ciężkiej sytuacji finansowej odczuwa nieodpartą potrzebę wyjazdu do babci (150km. w jedną stronę), babcia, pomimo równie trudnej sytuacji finansowej daje mi 30zł a wujek dokłada co nieco od siebie... Do misji 4 dni... Poszukiwania w toku... Aktem desperacji wysyłam smsy do kilku koleżanek z byłej klasy z prośbą o ewentualną pomoc w poszukiwaniach zatrudnienia wśród ich rodzin i znajomych (tu, żeby dobrze zrozumieć sytuację trzeba wam wiedzieć, że poprzednie pół roku omjego życia w dużej mierze związane było z poczekalnią chorzowskiego Urzędu Pracy).Godzinę później mam pracę przy dystrybucji ulotek ze sklepu ciotki koleżanki. Za dwa dni pracy po 4 godziny dziennie otrzymuję, z niewiadomych przyczyn podwójne wynagrodzenie (łącznie50zł). Modlę się dalej. Wyjazd za 2 dni. Ciocia dzwoni, oferując, że pokryje koszty wszystkich przejazdów. Kwota zebrana (nawet w nadmiarze!:)) Dzień do wyjazdu. Mój (niewierzący, zniechęcony do chrześcijaństwa) tata nie zgadza się na pobyt na misjach... Modlę się.... Jadę!:)

Misji nie będę już opisywać, bo działo się niesamowitych rzeczy zbyt wiele, żeby komukolwiek starczyło determinacji, by czytać o tym wszystkim ;) Grunt, że Bóg na każdym kroku pokazywał mi, że cały ten trud nie był daremny :) I wiecie co? W tym roku też nie mam pieniędzy na jakikolwiek wyjazd, ale wiem, że jeśli On mnie posyła to dba o każdy szczegół niezależny ode mnie:) Czy dla naszego pana są rzeczy niemożliwe? :D W związku z tym wszystkim, chodzi za mną ostatnio jeden werset. Kiedy tylko wiara w powodzenia planów wakacyjnych słabnie, przychodzi mi na myśl i buduje ją na nowo:
Nie bój się tylko wierz! Mar 5:36

Niech Was Bóg błogosławi i wyposaża!:) My nie ze wszystkim dajemy radę, ale On jak najbardziej może:)

dodał: Eunika (Chorzów/Katowice)

PODSUMOWANIE

14 września 2007

To, co działo się podczas wakacji, to prawdziwy Boży cud! Jestem do głębi poruszony dziesiątkami, może setkami świadectw Bożego działania. Widzimy, słyszymy, doświadczamy jak Jezus zmienia życie wielu ludzi, zmienia nasz kraj!
34 obozy misyjne, 40 miejscowości, w których około 400 mijsonarzy dało świadectwo, że można żyć inaczej – to najkrótszy bilans wakacyjnych działań Generacji T. Za tymi liczbami kryje sę jednak dużo, dużo więcej. Naprawdę trudno stwierdzić, ilu młodych misjonarzy doświadczyło realnego Bożego działania – i na sobie, i na innych. Trudno stwierdzić, ile osób przyjęło poselstwo Ewangelii i w nie szczerze uwierzyło... Ale widzieliśmy modlących się ze łzami o zbawienie, uzdrowionych, uwolnionych, ochrzczonych w Duchu Świętym, wyrywających nam z rąk Nowe Testamenty...

Obrazy, które utkwiły mi na długo w pamięci:
- pastor podskakujący i płaczący jednocześnie... ze szczęścia, bo tyle osób zasłuchanych w Boże Słowo w miejscowości, gdzie od lat nie była głoszona Dobra Nowina
- wstrzymane ulewy i burze, gdy wieczorami opowiadaliśmy o życiu z Jezusem dzieciom, młodzieży, dorosłym
- z otwartymi ustami zasłuchani w proste Boże Słowo nastolatkowie, słuchający w ciszy kazań o krzyżu, wychodzący skruszeni do modlitwy
- łzy w oczach starszych osób żegnających nas stwierdzeniem, że jeszcze w życiu czegoś podobnego nie przeżyli, że poznali prawdziwego Boga, że ich życie się zmieniło... i że będą mocno tęsknić
-ndziesiątki osób zajmujących miejsca kwadrans przed koncertem, zasłuchanych w poselstwo nawet podczas deszczu i chłodu
- wieczór uwielbienia z około 30-osobową grupą młodzieży uczestniczącą od kilku dni w każdym spotkaniu, świadomą wartości życia z Jezusem, ściskającą do bólu na pożegnanie
- ich twarze na niedzielnych nabożeństwach
- ogień i fascynacja w oczach młodych misjonarzy właśnie użytych przez Ducha Świętego...

Chwała za wszystko Bogu! Nic, tylko wykrzyczeć Niepojęty, Niezmierzony... no i Nie ma innego jak Jezus, nie ma innego jak On! :) Śpiewacie to jeszcze??:))
Przed nami kolejne miesiące niełatwych, ale niesamowitych wyzwań! Będziemy jeszcze pisać o planach, o sprawach do modlitwy. Proszę, spotkajmy się w Morągu (28-30 września) – to będzie szczególny czas oddania chwały Bogu i odkrywania Jego planów względem każdego z nas, względem naszego kraju!

dodał: Krzysztof Matuszewski (Iława)