Misja Ducha Świętego

A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. (…) I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał. A przebywali w Jerozolimie Żydzi, mężowie nabożni, spośród wszystkich ludów, jakie są pod niebem; Gdy więc powstał ten szum, zgromadził się tłum i zatrwożył się, bo każdy słyszał ich mówiących w swoim języku. I zdumieli się, i dziwili, mówiąc: Czyż oto wszyscy ci, którzy mówią, nie są Galilejczykami? Jakże więc to jest, ze słyszymy, każdy z nas, swój własny język, w którym urodziliśmy się? (…) słyszymy ich, jak w naszych językach głoszą wielkie dzieła Boże.
Dzieje Apostolskie 2:1,4-8,11

Ten fragment, znany chrześcijanom, zwłaszcza misjonarzom, nie od dziś. Jest dowodem na to, że sam Bóg zatroszczył się o rozwój Kościoła. Posłał w większości niewykształconych, prostych mieszkańców Galilei na cały świat, uprzednio ich wyposażając we wszystko, co jest potrzebne – dał im moc Ducha Świętego, więcej – Jego towarzystwo i wsparcie tak, jak wcześniej obiecał (Joela 3:1-2, Dzieje Ap. 1:8). Dziś także nie jesteśmy pozbawieni tej Mocy.
Tak, jak kiedyś świat potrzebował cudów, by uwierzyć, tak dzisiaj, w dobie wszechobecnego sceptycyzmu z jednej strony i szatańskich sztuczek z drugiej, ludzie szukają autentyczności i prawdy. Gdzie mają ją znaleźć, jak nie wśród chrześcijan? A gdzie chrześcijanie mają szukać mocy do świętego życia, jak nie u Ducha Świętego?
Nie możemy dać światu tego, czego nie mamy. Gdy Piotr i Jan przechodzili przez bramę świątyni, nie mieli pieniędzy, ale przez wiarę wypowiedzieli słowa uzdrowienia nad chromym i Bóg się do tego przyznał!
Jeśli jesteś dziś w takim miejscu, że potrzebujesz wzmocnić pokłady swojej wiary (a tej nigdy za dużo), zapraszamy Cię na konferencję młodzieżową do Gdańska. W odróżnieniu od zgrupowań, nie będziemy się skupiali na warsztacie głoszenia Dobrej Nowiny (co jest potrzebne na misjach GT), ale na wierze potrzebnej do tego, by Duch Święty mógł działać przez nas przede wszystkim w indywidualnym dzieleniu się Ewangelią. Będziemy też mówić o tym, jak modlić się z wiarą o misje. Przede wszystkim skupimy się na wierze, która jako zaufanie Bogu jest środowiskiem wszystkich działań, czy to misyjnych, czy to codziennego chrześcijańskiego życia.
Usługiwać będą: założyciel jednej ze składowych misji dzisiejszej Generacji T. („Misji Polska”) – pastor Bartek Tomczyński z Janowic Wielkich, jego żona, Danusia Tomczyńska, a także misjonarze – Paul i Kathy Cagle, Iza Cagle oraz pastor Tomasz Chaciński z Gdańska.
To już w tę sobotę (5.05), w zborze „Radość życia”, ul. Menonitów 2A w Gdańsku, od 10:00. Koszt: 10 zł.
Przyjedź, a nie pożałujesz :)

 

CHODZIĆ W MOCY II PROMO


Relacja z Chełma

Od 13 do 15 kwietnia mogliśmy wziąć udział w zgrupowaniu Generacji, które odbyło się pod hasłem „Ty.” w zborze baptystycznym w Chełmie. Jako misjonarze, którzy na wakacjach wyjadą do miast i wsi, aby mówić Polakom, że „Można żyć inaczej”, z radością stanęliśmy przed Bogiem
w modlitwie i uwielbieniu, powierzając mu ten czas i wszystkich ludzi, do których będziemy mogli dotrzeć.
Poza tym inspirujące były wykłady, które przygotowali dla nas liderzy generatora wschodniego i nie tylko ;) – Kasia Skrzypczak, Beniamin Perenc i Kuba Marciniak – oraz warsztaty na temat typów charakterów i współpracy między nimi podczas misji, które poprowadziła Daria Osieczko.
W dobrej atmosferze modlitwy wyszliśmy również do mieszkańców Chełma na krótką „próbę przedmisyjną” – aby rozmawiać z nimi i dzielić się świadectwami. Myślę, że zachęceni i gotowi, czekamy teraz na lipiec, aby móc znowu wziąć udział w tym fantastycznym przedsięwzięciu, jakim są misje Generacji T. Jednocześnie modlimy się i zachęcamy wszystkich do tego, aby prosić naszego Pana, żeby otwierał drzwi i Sam szedł przed nami. I pamiętajmy, że cokolwiek możemy sobie wyobrazić… to Bóg i tak ma coś lepszego!
Barbara Łach

 


Świadectwa misjonarzy: Olek

Olek (fot. Łukasz Załęcki)Dziś w cyklu „Dlaczego warto jeździć na misje?” swoim krótkim świadectwem podzielił się Olek z Gdyni.
„Na misji nauczyłem się stawiać kroki wiary. Bóg pokazał mi, że nawet jak mam piękne „gadane”, ładnie się uśmiecham, to bez Ducha Świętego jestem tylko człowiekiem, który mówi, bez mocy. Niesamowite jest jednak to, że kształtuje to nasze duchowe życie, nasz charakter i wręcz codzienność. Na misji Bóg otworzył mi oczy na ewangelizację również we własnym środowisku, a także dodał mi odwagi i wiary! Warto jeździć na misję, aby szerzyć Królestwo Boże!”


Mysłowice – Fabryka Uśmiechów

Brudne i szare ulice, odrapane budynki, a przede wszystkim problemy ich mieszkańców. Idealne miejsce do tego, żeby zapalić tam latarnię Chrystusowego światła. Reportaż przedstawia niektóre z działań prowadzone przez świetlicę „Fabryka Uśmiechów” w Mysłowicach.
Misje, które się tam odbyły, były chwilami pełnymi ludzi, kolorów i decyzji o zmianie życia. Niektóre deklaracje przetrwały, wiele zostało brutalnie zerwanych. Nasiona, które jednak pozostały, mogą  dziś rozwijać się dzięki wielkiemu oddaniu i poświęceniu miejscowego zboru. Osoby, które wypowiadają się  w reportażu, przeżywały wiele zmian podczas misji. Módlcie się o siłę i wolę walki, aby mogli przeciwstawić się wszelkim przeciwnościom, o które wcale nietrudno na „Rymerze”, gdzie mieszkają.

Fabryka Uśmiechu – RYMER from Robert Bylicki on Vimeo.


Świadectwa misjonarzy: Sara

To było pod koniec lata, sierpień 2008. Dla mnie było to lato, które zmieniło moje życie. Już wcześniej podjęłam decyzję, że chcę coś zmienić, że chcę czegoś więcej. W gimnazjum narobiłam mnóstwo głupot, ale zawsze gdzieś w środku wiedziałam, że to nie jestem ja, że to nie jest to, czego chcę. W trzeciej klasie postanowiłam coś zmienić… Pomyślałam wtedy o Bogu…

Tego dnia siedziałam na ławce i rozmawiałam z koleżanką. Nagle zobaczyłam grupę młodych ludzi, w tym moją znajomą, którą poznałam kilka lat wcześniej. Okazało się, że robią oni jakiś klub młodzieżowy na parkingu przy swoim kościele, który znajdował się niedaleko, i zapraszają nas na niego. I chyba tylko dlatego, że znałam tę dziewczynę poszłam z nimi. Pamiętam, że przedstawili ze dwie dramy, potem kilka osób podzieliło się czymś, krótkim świadectwem, a na końcu oglądaliśmy film „Krzyż i Sztylet”. Nie za wiele z tego pamiętam, prócz tego, że poczułam się tam bardzo swobodnie, jak w domu. Rozmawiałam z dziewczynami, pomagałam w sprzątaniu i… Na drugi dzień przyjechałam z rana pomagać w zajęciach dla dzieci, wieczornym klubie i po prostu spędzałam z tymi ludźmi czas. Nie wiedziałam, czemu, ale bardzo tego chciałam, po prostu z nimi być… Misja po trzech dniach skończyła się, a ja dowiedziałam się, że trzy osoby z młodzieżówki idą razem ze mną do jednego liceum, a jeden chłopak będzie chodził ze mną do klasy. Ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła ; ) Rok szkolny zaczął się, a ja wciąż miałam kontakt z kilkoma osobami poznanymi w wakacje. Po jakimś czasie zaczęli oni organizować spotkania modlitewne na długich przerwach. Oczywiście zaczęłam na nie chodzić. Pewnego dnia mówili oni o jakimś chrześcijańskim zjeździe młodzieżowym. Bardzo zapragnęłam tam być, i to był dla mnie niesamowity czas, gdzie podjęłam decyzję, że chcę tak, jak Ci ludzie, iść za Bogiem.

Dziś wiem, że gdyby nie Generacja T, gdyby nie to, że trafiłam na ostatnie dni misji, gdyby nie to, że poznałam wcześniej ludzi, którzy zaczynali ze mną liceum, moje życie wyglądało by inaczej. Na misji doznałam miłości, która kiełkowała we mnie, rozwijała się przez prawie pół roku. Cały czas szukałam Boga, chodziłam do kościoła, robiłam to tak jak wtedy potrafiłam, a On widział to i dał mi się znaleźć.
Dziękuję, Sara.