Nie marzyłam nigdy jakoś szczególnie o tym, żeby jechać na misję zagraniczną. Gdy poszłam na Akademię Zdobywców i zobaczyłam, że aby zrealizować plan praktyk, na takową misję trzeba się wybrać, pomyślałam sobie: “Ok, jakaś przygoda będzie, choć nie spieszy mi się, żeby wyjeżdżać gdziekolwiek”. Jak dowiedziałam się o tym, że w kwietniu z ramienia Duszpasterstwa Młodzieży Kościoła Zielonoświątkowego ma być organizowana druga już misja do naszych wschodnich sąsiadów to nawet się nie zastanawiałam za długo i zgłosiłam się na ten wyjazd. Gdy się zgłaszałam moją motywacją nie był już jedynie plan praktyk. Chciałam przeżyć kolejną przygodę z ludźmi i Bogiem oraz zobaczyć czy poradzę sobie na misji zagranicznej. Z niecierpliwością czekałam na decyzje dotyczące wiz, następnie samego wyjazdu. Gdy jechałam na Białoruś, nie do końca wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Przecież nigdy wcześniej nie chciałam jechać na misję za granicę! Byłam zakochana w misjach krajowych – to one były w centrum mojego serca.
Będąc na Białorusi nauczyłam się wielu nowych rzeczy. Właściwie nie ja sama się nauczyłam, a uczyli mnie Bóg oraz ludzie, których tam spotkałam. To tam zobaczyłam wiarę i poświęcenie, jakich nie widziałam w Polsce za często. Mogliśmy usługiwać ludziom, którzy przewyższali nas doświadczeniem i wiarą. Mogliśmy oglądać owoce tego, co dzieje się, gdy człowiek poświęca całe życie Bogu, nie patrząc na własną wygodę.
Szczerze powiedziawszy zostałam tam zawstydzona. Zawstydzona otwartością, miłością, dobrocią, gościnnością, które świadczyły o tym, jak ważny jest Bóg w życiu tych ludzi. Jakże często ja zapominam o innych ludziach i skupiam się tylko na sobie… Ale dzięki temu mogłam podjąć kilka decyzji, które już zmieniły moje życie w wielu aspektach.
Pojechałam na Białoruś, by służyć, ale Bóg mnie zaskoczył. On tam uczył mnie jak służyć. Pokazywał, czym jest sedno służby dla Niego. Pokazywał, że prawdziwa służba to miłość. Że gdy robimy coś z miłości to nie męczymy się, nie tracimy chęci do służenia, że nie odczuwamy niewygód. Bo miłość wynagradza wszystko. Miłość do ludzi i do Boga.
Nie żałuję, że tam pojechałam. Zakochałam się jeszcze bardziej w Bogu, w ludziach. Pokochałam Białoruś – mam nadzieję, że będę mogła jeszcze tam wrócić:)